Na elektronice nie znam się prawie wcale. Ale dzisiaj opiszę wam pewną wizytę u klienta, który prowadzi warsztat i naprawia sprzęty elektroniczne. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że pojechałam do klienta z córką. Wiadomo, że sześciolatki uwielbiają zadawać różne pytania, tak też było i tym razem.
MAMO, CO TO JEST?
Tego pytania moja córka używa bardzo często, w jej wieku to normalne. Uczy się wszystkiego i chce wiedzieć wszystko. Jako rodzic, cieszę się z tego ogromnie. Na to nie narzekam. Ale kiedy zapytała mnie o pewną rzecz, którą zauważyła w tym warsztacie, nie wiedziałam co powiedzieć. Bo najzwyczajniej w świecie, sama nie wiedziałam co to jest! Tak wiem, matki z reguły wiedzą wszystko - ja wiem, że wszystkiego nie wiem :D
Mogłam zapytać tego Pana, co to jest. Ale wiecie, nie chciałam robić sobie obciachu i zadzwoniłam do męża. Mój mąż pracuje w pewnej firmie, która sprzedaje podobne sprzęty, widziałam coś podobnego w jego sklepie. Opisałam produkt z warsztatu tak jak umiałam najlepiej, i po kilku minutach mogłam z pewnością odpowiedzieć na pytanie mojej córki. Okazało się, że zaciekawił ją zasilacz laboratoryjny.
Do tego stopnia, że chciała wiedzieć do czego takie urządzenie służy, czy jest ciężkie, i komu może być potrzebne. Oczywiście, powiedziałam jej, że tych informacji udzieli jej tatuś jak wróci z pracy. Bo ja niestety nie umiem, odpowiedzieć jej na te wszystkie ważne pytania.
Tak więc, dzięki mojej córce wiem jak wygląda taki zasilacz, ile może ważyć i wiem gdzie go można kupić. Gdybyście takiego sprzętu szukali, dajcie znać ;)
Home zasilacz laboratoryjny CIEKAWOSTKI ELEKTRONICZNE OKIEM LAIKA
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)

I bardzo dobrze że jest ciekawa świata, tym bardziej elektroniki. ;) Nieraz taka wiedza może się przydać.
OdpowiedzUsuń